ill titleJózef Kokoszka

Źródło: FARMACJA KRAKOWSKA ROK XIV / nr 4 / 2011 ROK XIII / nr 2 / 2010

Józef Kokoszka

Kraków 2010, Dr n. farm. Maciej Bilek

Publikacja dzięki uprzejmości dr n. farm. Macieja Bilek

Magister Józef Kokoszka urodził się 11 listopada 1887 roku w Zdziarcu pod Radomyślem Wielkim. Był synem Jana, średniozamożnego chłopa, oraz Agaty z Poperów. Miał trzech braci - Wojciecha, Aleksandra i Władysława, oraz dwie siostry - Marię i Bronisławę. Szkołę powszechną ukończył w swej rodzinnej miejscowości. W okresie tym zwróciła na niego uwagę nauczycielka - Aleksandra Sznajderowa, która doceniła pilność Józefa i zasugerowała dalszą naukę.


Józef Kokoszka
Fotografia ze zbiorów Emanuela Merza

Do gimnazjum uczęszczał w Dębicy i tam też chodził do jednej klasy z przyszłym pisarzem i poetą Janem Wiktorem. W roku 1910 rozpoczął dwuletnią praktykę w aptece Józefa Nowaka w Zatorze. W roku 1912 zdał egzamin tyrocynalny i w pierwszym semestrze roku akademickiego 1912/13 rozpoczął studia farmaceutyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Nie studiował jednak na drugim semestrze tegoż roku. W roku akademickim 1913/14 uczęszczał na studia już przez obydwa semestry. Ukończenie studiów uniemożliwił jednak Kokoszce wybuch I wojny światowej.


Kapitan Józef Kokoszka (w środku) w czasie służby wojskowej na Węgrzech. Rok 1917.
Fotografia ze zbiorów Emanuela Merza

Ukończenie studiów uniemożliwił jednak Kokoszce wybuch I wojny światowej. Początkowo służył w aptece Szpitala Wojskowego w Krakowie, następnie w Łańcucie i wreszcie przeniesiony został do apteki Szpitala Armijnego w Szeged na Węgrzech, gdzie w stopniu kapitana doczekał końca wojny. Do studiów powrócił dopiero na obydwa semestry roku akademickiego 1917/18, po czym rozpoczął pracę w aptece Józefa Reinfussa przy ulicy Grzegórzeckiej. Z nie jasnych jednak względów tytuł magistra farmacji otrzymał dopiero 27 września 1922 roku.

Jeszcze w czasie trwania studiów Kokoszka ożenił się z Janiną z Wąsowiczów (ur. 7 lutego 1899 w Radłowie, zm. 24 stycznia 1992). Kolejnym miejscem jego pracy była apteka Józefa Hodboda w Grybowie.

W roku 1924 nabył na własność aptekę w Jordanowie. Do udziału w licytacji jordanowskiej apteki namówił Kokoszkę Józef Hodbod, który sam odnalazł w prasie ogłoszenie o jej sprzedaży. Magister Kokoszka w roku 1924 był jeszcze ubogim farmaceutą i sprzeciwił się tej propozycji. Hodbod jednak nalegał i obiecał mu dowolną pożyczkę na zakup apteki: Pieniądze oddasz mi, jak tylko będziesz je miał, perswadował. Kokoszka wygrał licytację i zaciągnął u magistra Hodboda dług. Początkowo, przez okres kilku lat, jordanowska apteka "Pod Aniołem" Józefa Kokoszki znajdowała się w dzierżawionym, drewnianym domu, mieszczącym aptekę od kilku dziesięcioleci. Magister Kokoszka prowadził ją bardzo sprawnie. Szybko spłacił dług u Hodboda i po kilku latach pracy mógł sobie już pozwolić na zakup dużego placu przy rynku w Jordanowie. Na placu tym wybudował duży dom, w którym na piętrze pomieszczono wygodne mieszkanie dla rodziny (żony i córki), na parterze zaś znalazł się przestronny lokal apteczny.


Akwarela Józefa Kokoszki
Ze zbiorów Emanuela Merza

Magister Kokoszka uczestniczył także w życiu zawodowym. W 1939 roku dokonał wpłaty pieniężnej na Fundację Naukową im. profesora Bronisława Koskowskiego. Figuruje ponadto jako członek zwyczajny Towarzystwa Popierania Nauk Farmaceutycznych w Krakowie.

Już od pierwszego dnia okupacji hitlerowskiej apteka magistra Kokoszki była jednym z najważniejszych punktów ruchu oporu na Podhalu. Wojenne losy magistra Kokoszki opisał Aleksander Marczyński w artykule "Farmaceuci na okupowanym Podhalu", zamieszczonym na łamach "Przeglądu Lekarskiego" w roku 1990: 1 września 1939 r. jeden z pierwszych niemieckich pocisków artyleryjskich wystrzelonych na Jordanów trafił w budynek magistratu i w budynek, w którym mieściła się apteka mgr. Kokoszki. Tegoż dnia zorganizował on w godzinach rannych punkt opatrunkowy, do którego zgłaszali się ranni żołnierze i cywile. Następnego dnia wobec nieuchronności zajęcia miasteczka przez Niemców mgr Kokoszka opuścił Jordanów, do którego wrócił po czterotygodniowej tułaczce i uruchomił zdewastowaną aptekę. Stała się ona wkrótce punktem kontaktowym dla wielu nowo powstających organizacji antyhitlerowskich.

Na przełomie lat 1942/43 ppor. "Bela" (Mieczysław Janik) uzyskał zgodę mgr. Kokoszki na dostarczanie środków wybuchowych w celu nielegalnego wytwarzania butelek zapalających. Benzynę konspiratorzy zdobywali ze znanych im źródeł. W zimie 1943-1944 produkcja tych butelek szła już w szybkim tempie. Wiosną 1944 r. wyprodukowano w Jordanowie około 90 sztuk, które przechowywano w różnych punktach placówki. (...) Wiosną 1944 r. przeprowadzono kilka prób z butelkami zapalającymi. Jedna z nich odbyła się (...) na trasie kolejowej Osielec-Chabówka, kiedy to wieczorem obrzucono butelkami załadowane lory towarowe. Obserwatorzy podali w meldunku, że wagony zapaliły się natychmiast i dopiero straż kolejowa w Chabówce je ugasiła. (...) Znane są przykłady zdobywania broni przez Bataliony Chłopskie pod Jordanowem i dostarczania ich do apteki mgr. Kokoszki. Po broń do Jordanowa przyjeżdżał brat mgr. Kokoszki, Aleksander, pseudonim "Stalowy", i przerzucał ją do placówki AK do Jarząbki Starej.

W przerzucaniu tym brał także udział syn Aleksandra - cytowany już doktor medycyny Józef Kokoszka. Wspominał on w rozmowie z autorem niniejszego opracowania, że z Jordanowa jeździli z ojcem koleją aż do Tarnowa, stąd zaś do samej Jarząbki (leżącej pomiędzy Lisią Górą a Radomyślem Wielkim) podróżowali furmanką. Broń przewożono w walizkach z podwójnym dnem – na wierzchu umieszczano produkty spożywcze: najczęściej chleb, masło, ser, pod drugim dnem znajdowała się zaś amunicja i broń. Były to jednak bagaże niewielkie, a co za tym idzie i ilość konspiracyjnego ładunku mała. Jeden tylko raz Aleksander Kokoszka zdecydował się przewieźć większą ilość broni - używając potężnej walizy. Doktor Józef Kokoszka wspomina także, że stryj przesyłał Aleksandrowi Kokoszce paczki z lekami i materiałami opatrunkowymi, które potem doktor Kokoszka, jako młody chłopiec, dostarczał do lasu partyzantom. Doktor Kokoszka podkreśla fenomenalną znajomość języka niemieckiego magistra Kokoszki. Często ułatwiało to zawiązywanie kontaktów z hitlerowcami i odsuwanie podejrzeń o udział w ruchu oporu. Apteka była punktem kontaktowym, do którego przekazywano liczne zakonspirowane wiadomości. Były one przekazywane magistrowi Kokoszce, ten zaś informował kolejnych żołnierzy, głównie Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. Często taka wymiana informacji odbywała się przy brydżu. Doktor Józef Kokoszka, który sam widywał takie spotkania, wyjaśnia, że chodziło tu o upozorowanie zwykłego spotkania towarzyskiego w razie ewentualnej rewizji. Doktor Kokoszka ze swych wizyt w jordanowskiej aptece w czasie okupacji pamięta także, że wspomniane wcześniej butelki z płynem zapalającym produkowane były w aptecznych piwnicach.

Wobec wszystkiego, co powyżej opisano, wprost nieprawdopodobne wydaje się to, że nad apteką, na pierwszym piętrze domu Kokoszków, znajdowała się... kwatera dwóch oficerów gestapo! Dowództwo ruchu oporu wychodziło jednak z założenia, że pod latarnią jest najciemniej.

Niezwykle interesujące wspomnienia o magistrze Kokoszce, jako człowieku, przedstawił także doktor Józef Kokoszka. Wedle jego wspomnień jordanowski aptekarz był spokojny, miły, zawsze uśmiechnięty. Odznaczał się nieprzeciętną pracowitością, był bardzo uczynny. Przez cały okres międzywojenny pomagał okolicznej ubogiej ludności, od której nigdy nie brał pieniędzy za wydawane lekarstwa. W Jordanowie znany był ze swej szlachetności. Był wielkim wrogiem palenia tytoniu i spożywania alkoholu we wszelkich postaciach. Był wspaniałym fachowcem, posiadał wielką wiedzę i masę informacji praktycznych. Miał wspaniały kontakt z pacjentami, bardzo dużo z nimi rozmawiał, szeroko informował np. o sposobie dawkowania leków, nigdy nie żałując czasu. Jordanowska apteka była pięknie urządzona, panowała w niej niezwykła czystość, gdyż magister Kokoszka był pedantem. Część wyposażenia już przed wojną mogła nosić miano zabytkowego, gdyż pochodziła jeszcze z XIX wieku.

Zawsze dla magistra Kokoszki bardzo istotne było utrzymywanie bliskich kontaktów z rodziną - m.in. z bratem Aleksandrem czy ojcem doktora Kokoszki, zamieszkałym w Zdziarcu. To właśnie od stryja z Jordanowa przychodziły pierwsze kartki świąteczne, od niego też rodzina otrzymywała własnoręcznie malowane obrazy. Magister Kokoszka przesyłał także liczne słodycze, pieczone przez jego gospodynię w Jordanowie. Do domu rodzinnego magister Kokoszka, jak zwykle zapracowany, przyjeżdżał niezwykle rzadko. W czasie tych wizyt z zachwytem jadał najprostsze potrawy: razowy ciemny chleb, kwaśne mleko, świeże masło, żurek. O przygotowanie ich prosił rodzinę jeszcze przed wyjazdem z Jordanowa! W Zdziarcu na Józefa Kokoszkę czekało także jego własne siodło oraz ulubiony koń, gdyż uwielbiał na nim jeździć. Do rodziny Kokoszków zamieszkałej w Zdziarcu często przybywała okoliczna ludność, prosząc o określone leki - wówczas Aleksander Kokoszka pisał do swego brata do Jordanowa, ten zaś na następny dzień wysyłał nieodpłatnie zamówione medykamenty. Twierdził, że grzechem byłoby brać pieniądze od swych krajanów! Najczęściej wysyłane były witaminy w postaci płynów, gdyż wiejskie dzieci cierpiały na awitaminozy, objawiające się pękaniem i ropieniem kącików ust. Równie oddany był swej najbliższej rodzinie - żonie i córce.