ill titleKs. Mieczysława Ryba - Spełnione marzenie ...

Artykuł: Nasza Gazeta [Marzec 2011]

Opubikowane dzięki uprzejmosci P. Małgorzaty Warias.

Ks. Mieczysława Rybę chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Kiedyś "Naszej Gazecie" udało namówić się go na zwierzenia. Z tego powstał na prawdę ciekawy artykuł o którym warto wspomnieć! Zresztą poczytajcie sami ...

Przyszedłem na świat 23 grudnia 1928 roku, jako "garść kości obleczonych cienką skórą i ożywioną duszą nieśmiertelną". Urodziłem się chory na tzw. anielska chorobę. W trzy dni po moim urodzeniu, w bardzo mroźny, dzień chrzestni zabrali mnie saniami do kościoła, aby ochrzcić. Moja Mama pozostała w domu (wtedy nie wymagano obecności rodziców podczas chrztu dziecka) i cały czas modliła się do Matki Najświętszej o moje życie i zdrowie. Jak później powtarzała, ofiarowała mnie najlepszej z Matek. Matka Boża zdaje się chętnie przyjęła ofiarowaną jej małą osóbkę, bo od tamtego dnia przez całe swoje Sycie wciąż doznaję licznych łask Bożych otrzymywanych od Boga za przyczyną Matki Najświętszej.

Ja miłości do Matki Boga uczyłem się od swojej Mamy. I tą miłość wzrastała wraz ze mną. Była ze mną na każdym życiowym zakręcie ...

Już po przeszło 55 latach kapłaństwa wciąż mam w pamięci dzień, gdy w Seminarium jako diakoni oczekujący na ostatnie święcenia kapłańskie zdradzaliśmy sobie nawzajem swoje marzenia. Gdzie każdy z nas chciałby pracować? Jedni mówili, ze na parafii wiejskiej, inni woleli miejską. Gdy przyszła moja kolej, rzekłem, ze obojętnie jest mi czy wiejska czy miejska, mała czy duża. Ważne by była pod wezwaniem Matki Bożej. I często się o to modliłem.

Matka Boska wysłuchała mojej prośby. Najpierw pracowałem jako kapelan zakładu dla dziewcząt prowadzonego przez Siostry Albertynki; patronką ich kaplicy była Matka Najświętsza Niepokalanie Poczęta. Niedługo tam pobyłem… Zostałem przeniesiony do pięknej górskiej parafii - Jurków, za Limanową, której patronką była (znów!) Matka Boża Nieustającej Pomocy. Ta parafia to moja pierwsza miłość.

Po bolesnym rozstaniu, przeniesiony zostaję do parafii Zdziarzec, której patronuje Matka Boża w tajemnicy Nawiedzenia NMP. Także sąsiednia śarówka ma swoją patronkę - przy szkole stoi piękna figura Matki Bożej, zaś na Janowcu, który wówczas należał jeszcze do Zdziarca - kaplica SS Służebniczek NMP pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia NMB. Parafia Zdziarzec jest wybitnie maryjna. Tu zdobyłem nowe doświadczenia, doznałem i nadal doznaje mnóstwa okazywanego mi serca.

Przybyłem tutaj jako młody kapłan i zostałem sam, po wyjeździe proboszcza ks. Zygmunta Zająca do USA. Usunięto naukę religii ze szkół; uczyłem katechezy po domach, a na Janowcu - w kaplicy. Gdy było mi bardzo ciężko udawałem się przed Tabernakulum i obraz Matuchny, i zawsze odchodziłem stamtąd pocieszony i wzmocniony.

Cieszyłem się każdym świętem maryjnym, miesiącem majem i październikiem, gdy powstawały, jakby zakwitały kwiaty maryjne - Róże śywego różańca. Gdy zwłaszcza dzieci chętnie śpieszyły na majówkę czy Różaniec. Pamiętam z tamtego okresu pewne zdarzenie: Jechałem bardzo szybko z Janowca do Zdziarca na różaniec, i pod koła wpadła mi kura. Znałem te rodzinę i ich córkę, bardzo miłą i pilną dziewczynkę, która nigdy nie opuszczała modlitwy. Chciałem zapłacić za szkodę, ale nie przyjęto zapłaty, a na dodatek zaproszono mnie na ... rosół. Poproszono także o modlitwę w swojej intencji.

Miłe teraz wspomnienie wiąże się także z śarówką. W dniu Matki Boskiej Siewnej śpiewałem wraz z dziećmi pieśni maryjne przy wspomnianej wcześniej figurze NMP. Za to kolegium w Mielcu wymierzyło mi karę pieniężną, a w razie niezapłacenia 80 dni więzienia. Do dziś pamiętam, ze miałem stawić się do 8 grudnia. Do przedednia Święta Niepokalanego Poczęcia NMP. W moim życiu wciąż obecna była NMP. Jednak dzieci te przeszły po wsi i pozbierały pieniądze, bym mógł zapłacić karę. Była to dla mnie ogromna niespodzianka! Nie przyjąłem jej jednak. Po pewnym czasie milicja zaczęła wzywać te dzieci na komendę, po to, by wyciągnąć od nich zeznanie, ze to ja kazałem zebrać owe pieniądze.

Wreszcie zostałem przeniesiony na nową placówkę - do Dulczy Wielkiej, gdzie jest kościół pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej. Trudno było mi pożegnać Matkę Bożą, w kościele zdziarzeckim, tym bardziej, że nowa parafia nie była pod jej wezwaniem. Opuszczając Zdziarzec powiedziałem komuś, że gdyby to nie było grzechem to ową Mateńkę w obrazie bym Wam zabrał. Nie uczyniłem tego, ale mam duże zdjęcie tego obrazu w sypialni, a jeszcze głębiej mam Maryję w swoim sercu.

Po przybyciu do Dulczy Wielkiej zauważyłem obraz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i poznałem jego historie. Odtąd zacząłem starania w Kurii i otrzymałem dekret na to, by Matka Boża Nieustającej Pomocy była drugorzędną patronką parafii. Odpust ku jej czci obchodzony jest w I niedziele po 24 czerwca. Znów spełniło się moje marzenie z młodych lat, kiedy byłem jeszcze klerykiem Seminarium Duchownego w Tarnowie.

Z racji nadchodzącego niedługo maja, miesiąca szczególnie poświeconego Maryi, mam jeszcze kilka marzeń: - zachęcam Was, drogie Mamy, abyście zawsze miały ufność do Maryi. Jej powierzcie swoje dzieci i od najmłodszych lat budźcie w ich sercach miłość do Niej. Niech każde ma tez poświęcony medalik i różaniec. - bardzo chciałbym, aby Matka Boża Zdziarzecka, być może już po mojej śmierci, została ozdobiona drogocennymi koronami za wszystkie te łaski, które wyprosiła i nadal wyprasza u Swego Syna.

Kiedyś na obrazku prymicyjnym umieściłem napis: "Wszystko z Maryją, w Maryi i przez Maryję dla Jezusa" (29. 06. 1955) Według tych słów spełniałem i chciałbym nadal spełniać swoje kapłaństwo. Ale być może te słowa staną się mottem życia, któregoś z Was ...

Ks. Mieczysław Ryba