ill titleMy z niego wszyscy ... - odszedł twórca kapeli Żarowianie, Tadeusz Piątek

Artykuł: Nasza Gazeta, październik - listopad 2011

Opubikowane dzięki uprzejmosci P. Małgorzaty Warias.

Tadeusz Piątek urodził się w 1929 roku w Żarówce jako syn Michała i Tekli. Miał troje rodzeństwa: brata Jana, który kiedyś będzie grał na skrzypcach i siostry: Rozalię i Bronisławę. Po ukończeniu czterech klas Szkoły Podstawowej w Żarówce rozpoczął naukę w Radomyślu Wielkim. Wiedział, że kolejne klasy pomogą mu w zdobyciu lepszej pracy. Miał zresztą rację - dzięki tej nauce przez jakiś czas pracował w hucie w Krakowie i kopalni na Śląsku. Zanim to się jedna stało wybuchła II wojna światowa. Mały Tadzio wraz z rodzicami i rodzeństwem ucieka przez Pniaki, Sieradz, Brnik do Szarwarku. Pobyt tam trwał prawie pół roku. Pod obcym dachem, u obcych ludzi, bez jakiegokolwiek zabezpieczenia materialnego jak wszyscy uciekinierzy, rodzina Piątków starała się pomagać gospodarzom w pracach domowych, w polu, w sadzie. Chłopcy zaś najmowali się do pracy u sąsiadów: pasienie bydła, rąbanie drzewa, pomoc przy żniwach - za to otrzymywali trochę jedzenia, ubrań. Po wejściu do Polski Rosjan zawitała nadzieja, że będzie lepiej. Żarowianie ruszyli do swojej wsi, a tam zastali jedynie zgliszcza. Nikt się jednak tym nie martwił. Zakasano rękawy, zaczęto zdobywać drewno, słomę, rozminowywać ziemię - wielu wtedy zginęło; ruszyła odbudowa Żarówki. Tuż po wojnie, w roku 1947, umiera Tekla Piątek. Odtąd nic już nie będzie takie samo.

Mijają lata ... 22 lipca 1959 roku Tadeusz Piątek zawiera związek małżeński z Weroniką Cichoń. Pobłogosławił go ks. Zygmunt Zając. Wesele trwało 2 dni. Było tradycyjnie: cztery doróżki, przejazd furmanką, biała suknia, odświętny garnitur, orkiestra w skład której wchodzili: Frankowicz, Bukała, Królak. Kucharką weselną była Józefa Trojak, ona też prowadziła oczepiny. W 1962 roku urodził się syn państwa Piątków: Krzysztof, kilka lat później na świat przyszła córka Małgorzata. Obecnie państwo Piątkowie mają też piątkę wnuków: Anetę. Wiolettę, Pawła, Piotra i Paulinę.

Weronika i Tadeusz Piątek

Wiele lat temu mały chłopiec siedział sobie na piecu i bawił się przetakiem. Dla jednych było to tłuczenie się, ale tata Michał dostrzegł w synu talent. On w uderzeniu w przetak słyszał melodię. Tuż przed wojną zrobił dziecku bębenek. W ten sposób mały Tadzio po raz pierwszy próbował gry na instrumencie. Zresztą Wojtek Cichoń nie raz zabierał go na rurkę swojego roweru na wspólne granie. To były pierwsze lekcje. Podczas wojny Niemcy zrobili sobie z owego bębenka strzelnicę. Potem był kolejny bębenek i nauka gry tym razem u Królaka w Janowcu. Potem była harmonia Khorha i nauka gry u Mieczysława Ogorzelca w Luszowicach, który nauczył go także podstaw nut i chwytów. Tuż po ślubie, w latach 60-tych, Tadeusz Piątek kupił saksofon Akustik i na nim rozpoczął naukę gry. Grywał rodzinie w długie, jesienne wieczory, grywał na potańcówkach, weselach, dożynkach, piknikach, podczas uroczystości kościelnych, Dnia Seniora, na Przeglądzie Ogrów w Zabajce i tak bez okazji. Z kim? To tylko niektórzy spośród wielu: Andrzej Giża, Józef Mróz, Jerzy Mróz, Zdzisław Lasota, Władysław Pryga, Mieczysław Sipiora, Danek Wilk, Stanisław Wilk, Waldemar Czapiga, Tomasz Mróz, Stanisław Gera, rodzina Baranów, Aleksander Trznadel, rodzina Przedzielskich, Stanisław Drąg, Jerzy Moździerz, Smagacze, Ferdynand Drąg, Laski (Żarowianie: Włodzimierz Piątek) ... Grał także w kapeli "Radomyślanie". No i najważniejsze - w roku 1987, z własnej inicjatywy, wraz z Władysławem Prygą, Franciszkiem Frankowiczem, Edwardem Cichoniem i Józefem Mrozem założył kapelę "Żarowianie". Grywał także z zespole "Medium".


Kapela "Żarowianie". Od lewej stoją: Waldemar Czapiga, Jerzy Mróz, Tadeusz Piątek (gra na saksofonie), Stanisław Gera, Józef Mróz, Andrzej Giża, Włodzimierz Piątek.
Zdjęcie wykonano 3 maja 2011 podczas odpustu z okazji Matki Bożej Królowej Polski w Żarówce. M. Wnuk

Oprócz tego, że grał także naprawiał instrumenty. Przywracał je do świetności, dawał im drugie życie. Również rzeźbił: spod jego ręki wyszedł posąg Matki Bożej, świętego Floriana, makieta kontrabasu. Muzyka była jednak jego życiem. Potrafił nie tylko grać, ale wiedzą i cierpliwością dzielił się z każdym swoim uczniem, a przez dom państwa Piątków przewinęły się ich całe tłumy.

Tadeusz Piątek odszedł w niedzielę 11 września 2011 roku. Kilka dni później odbył się jego pogrzeb. Uroczystą Mszę Świętą celebrował ks. proboszcz Eugeniusz Habura, psalm odśpiewał Waldemar Czapiga. Hołd zmarłemu oddali też Ci, dla których był Mistrzem i Nauczycielem. Do melodii "Barki" i "Ciszy" granej na saksofonach przez Bogdana Naleźnego, Władysława Naleźnego, Józefa Jaje wraz z córką, Waldemara Czapigę, Jana Węża, Pawła Stanosza, Adriana Jędrzejczyka, Andrzeja Giżę i p. Cabaja na trumnę spadały kolejne grudki ziemi ...