Autor: Fryderyka Wajsbard , Gość Niedzielny - Tarnów , 1997-08-17

Czy ktoś jeszcze pamięta?

Smutny jest dziś los starych, wojskowych cmentarzy. Wpisanych w galicyjską mapę ocalało kilka. Niewielu jednak o nich pamięta... Do VII okręgu wojskowego w Zadębiu (gmina Radgoszcz) trafić można skręcając z drogi relacji Radgoszcz-Radomyśl Wielki, w stronę Szczucina. Niedaleko - jakieś 900 m od zakola, biegnie wąska polna ścieżka. Podążając za nią mijamy most na rzece Dębie i zagrodę p. Wolaka. W polach, zarośnięty trawą i zielskiem stoi grób, a właściwie zbiorowa mogiła, z czasów I wojny światowej. "Odwiedzających" to historyczne miejsce uderza jego niezwykła prostota. Pamiętać jednak należy, że blisko 80 lat temu trudno było w pola sprowadzić wyszukany materiał, by postawić pomnik. Cmentarz położony jest na rzucie dwóch połączonych ze sobą prostkątów, otoczonych niskim oporowym murkiem. Pośrodku większego z nich znajduje się pomnik z piaskowca, wzniesiony w formie symbolicznego sarkofagu, zwieńczonego żelaznym krzyżem. Pod pomnikiem leżą na trawie - ocalałe z rąk wandali - fragmenty drugiego, mniejszego nagrobka. W mogile spoczywają żołnierze z K.U.K Infanterte-Regiment nr 99, polegli w maju 1915 r. Na pomniku, z każdej z czterech stron świata umieszczone są płyty z nazwiskami poległych...

Po I wojnie światowej zainteresowanie wojennymi cmentarzyskami ograniczało się przede wszystkim do rodzin poległych, cudownie ocalałych kombatantów i miłośników historycznych pamiątek. Z czasem - po kolejnej wojnie - patronat nad żołnierskimi mogiłami zaczęły przejmować władze miast i wsi, organizacje społeczne i młodzieżowe, szkoły. Przynajmniej dwa razy w roku porządkowano groby, wyznaczano alejki, sadzono kwiaty. Cmentarze "żyły" wraz z nami. W latach osiemdziesiątych, szlakami walk austriacko-węgierskich regimentów i losem galicyjskich wojennych cmentarzysk zaczęli się interesować przedstawiciele austryjackiej społecznej humanitarnej organizacji pod nazwą Czarnego Krzyża. Wydawało się, że nadeszły wreszcie lepsze czasy dla wojskowego cmentarza nr 245 w Zadębiu. Na ziemię radgoską przyjechali członkowie organizacji, której celem jest sprawowanie pieczy nad pomnikami żołnierzy poległych w wojnach. Przyjechali, zwiedzili cmentarz, złożyli kwiaty i zapalili świece, a na żelaznym krzyżu zawiesili szarfę w narodowych barwach Austrii. I tyle. Władze Radgoszyczy żadnego dofinansowania nie otrzymały. Problem niszczejących nagrobków nie został rozwiązany. Tymczasem litery na kamiennych tablicach stały się zamazane i trudne do odczytania, polna ścieżka zarosła trawą i metalowy krzyż wieńczący mogiłę zardzewiał, zaś przewieszona przez jego ramię szarfa wyblakła od deszczu i słońca. Ząb historii nie oszczędza Zadębia. Czego nie zniszczyli wandale i hieny cmentarne, niszczeje wskutek upływu czasu i znieczulicy ludzkiej. Czy dziś ktoś jeszcz pamięta o tych, którzy życie swoje oddali za wolność i pokój tej ziemi?


Powrót | Strona domowa

Mirosław Wnuk © 2006-2003