Autor: et, Korso, maj 2004

Kolejny pożar na fermie drobiu w gminie Radomyśl Wielki. W sobotę 8 maja życiowy dramat stał się udziałem rodziny prowadzącej hodowlę gęsi. W ciągu kilku minut doszczętnie spłonął cały budynek fermy, a w nim 500 gęsich piskląt.

GMINA RADOMYŚL WIELKI

Ferma poszła z dymem

Zostały tylko zgliszcza...(fot.et)

W lutym do nieszczęścia doszło w pobliskiej Rudzie, gdzie ogień strawił kurnik wraz z pisklętami, a straty właściciela Tadeusza Grzanki wyniosły około 25 tysięcy złotych. Tym razem straty hodowców są zdecydowanie większe. Właścicielka stada dwutygodniowych gęsi które spłonęły wraz z budynkiem ocenia straty na ponad 150 tys.zł. Zanim doszło do pożaru, jej syn, z którym prowadzi hodowlę, wyprowadził około 1000 stuk większych sześciotygodniowych gęsi na pastwisko – co okazało się być prawdziwym szczęściem w nieszczęściu.

Dramat rozegrał się niemal w mgnieniu oka. Ogień pojawił się w kurniku przed godziną 11. Prawdopodobną przyczyną jego powstania było zwarcie w instalacji elektrycznej. Długi ponad 80 –metrowy budynek fermy błyskawicznie stanął w ogniu. Szybko przybyłe na miejsce tragedii oddziały straży pożarnej nie były już w stanie opanować ognia, na którego szybkość rozprzestrzeniania miał też wpływ dość silny wiatr. Niestety nie mogło być mowy o możliwości wyprowadzenia gęsi z palącego się budynku Z charakterystycznym trzaskiem płonął dach kryty eternitem, konstrukcja dachu i ściółka wraz z pisklętami. Ponad 2 godziny strażakom zajęło dogaszanie pogorzeliska.

-Nigdy nie widziałam takiego ognia – opowiadała nam właścicielka fermy, która ten pożar o mało nie przepłaciła kolejnym zawałem serca. Hodowlą drobiu zajmuje się już ponad 20 lat i nigdy nie spodziewała się takiego nieszczęścia. –Może uda się odchować te sztuki, które ocalały i jak dadzą jakieś pieniądze z ubezpieczenia budynku, to spróbujemy to odbudować. Mury są zniszczone - trzeba je rozebrać, tylko fundamenty i posadzka jeszcze się do czegoś nadają. Ale co mamy innego zrobić?

Niestety oba tegoroczne pożary kurników w gminie Radomyśl pokazują tylko całą skalę problemu. Radomyśl Wielki jest największym na Podkarpaciu ,,zagłębiem drobiarskim”, ale czasy świetności tej działalności to już przeszłość. Z powodu kłopotów z opłacalnością znaczna część ferm zakończyła działalność. Te, które pozostały, są w bardzo złym stanie i zagrożenie pożarowe jest w nich olbrzymie. Właścicieli nie stać na gruntowne remonty przestarzałych, wybudowanych w latach siedemdziesiątych, budynków. Wystarczy iskra np. z uszkodzonej instalacji elektrycznej i ferma płonie jak pochodnia. Do tego wszystkiego dochodzą absurdalne stawki opłat ubezpieczeniowych. Gdyby rolnik chciał ubezpieczyć stado pewnie musiałby dopłacać do całego interesu. Takie ryzyko niestety czasami bardzo drogo kosztuje.

Burmistrz Radomyśla Józef Rybiński zapewnia, że poprzez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej pomoże rodzinie, która straciła w ogniu niemal cały dorobek życia. Hodowca z Rudy powoli zapomina o swoim nieszczęściu sprzed trzech miesięcy i odbudowuje kurnik, także dzięki pomocy firmy Melnox, która przekazała mu nieodpłatnie płyty o wartości kilku tysięcy złotych.


Powrót [ Back ] | Strona domowa [ Home page ]

Mirosław Wnuk © 2006-2004